PlayStation bez płyt, czyli koniec pewnej epoki

PlayStation postanowiło zasmucić fanów wiadomością o zakończeniu produkcji gier na płytach. Postanowiłem zgłębić temat jako gamer.

The Last of Us Part II/PlayStation
fot. Naughty Dog/SIE

1 lipca PlayStation zrzuciło bombę na środowisko gamingowe informując, że w styczniu 2028 roku zakończy produkcję gier na nośnikach fizycznych. Od tego czasu gry na konsolę Sony mają być dostępne w PlayStation Store oraz u dystrybutorów tylko w wersji cyfrowej. To rozzłościło wielu gamerów. Sam od wielu lat jestem graczem i zgromadziłem ciekawą kolekcję tytułów w fizycznych wydaniach, chociaż nie ukrywam, że w ostatnich latach jakieś 40-50 procent produkcji w moim posiadaniu znajduje się w wersjach cyfrowych. Nie zmienia to faktu, że do tej pory miałem wybór i to jest mój pierwszy argument za tym, że jest to koniec pewnej epoki.

Właśnie posiadanie wyboru, pewnego rodzaju niezależności w doborze wersji gry, było i nadal jeszcze jest czymś wyjątkowym. Już nie zliczę czasu, gdy chciałem kupić jakąś grę i szukałem w sieci lub stacjonarnie wydania w jak najlepszej cenie. Nikt nie narzucał mi z góry, że muszę kupić w tym sklepie wersję cyfrową w tej cenie, bo nigdzie indziej jej nie znajdę. Zobaczyłem, że wersja fizyczna jest stówę tańsza od tej samej produkcji na PlayStation Store, to bach do koszyka i za dwa dni gra jest u mnie. Wiem, że w wersji cyfrowej miałbym dostęp od razu, ale jeżeli uzupełniałem kolekcję bądź chciałem mieć jakiś tytuł, ale nie spieszyło mi się w niego zagrać, to nie stanowiło to żadnego problemu. Poszukiwanie najlepszej okazji stawało się wręcz jakimś mistycznym gamingowym rytuałem, zakończonym poczuciem satysfakcji z dorwania ciekawej pozycji. A trzeba zaznaczyć, że zwykle fizyczne wydania gier na PlayStation są po jakimś czasie lub nawet od razu, ze względu na promocje w wersji fizycznej, tańsze, czasem nawet o kilkadziesiąt procent od wersji cyfrowej. Zatem miło zapełniało się półkę kolejnymi pudełkami z płytami. Od stycznia 2028 taki wybór przy nowych tytułach przestanie być możliwy, a zatem gracze stracą swoją pewną autonomię w doborze.

Brak wyboru prowadzi również do największego zagrożenia, z jakim wiąże się decyzja PlayStation według sporego grona graczy. Mianowicie od 2028 roku, jeśli jesteś posiadaczem i preferujesz konsolę Sony, można niepokoić się o to czy gamingowy gigant nie zacznie nagle podwyższać cen gier eksluzywnych i firm trzecich na PS. Zachodzi zagrożenie również jeśli chodzi o ceny abonamentów PlayStation Plus oraz brak tak wielu promocji jak do tej pory w cyfrowym sklepie. Zakiełkowało u mnie takie ziarenko niepokoju, że PlayStation powie jak cię nie stać biedaku, to kup sobie Game Passa, ale nie oszukujmy się, byłby to ogromny strzał w stopę, a nawet samobój dla legendarnej firmy. PlayStation będzie musiało czymś przyciągnąć obecnych i nowych graczy, zatem muszą postawić na jakość.

Dlatego jest niepokój, ale sądzę, że tylko jeśli chodzi o nowe tytuły, i to tylko ekskluziwy, które już w tym momencie w cyfrze są jakieś 50 złotych droższe od fizyków. Wydawcy gier third-party nie będą bawić się w spekulacje cenowe, bo grozi to odwróceniem się zewnętrznych firm od japońskiego giganta. Zapewne odejście od fizycznych wydań będzie przeplatało się z wyjściem PlayStation 6 i być może nowego handhelda, o którym mowa od kilku lat. Zatem PS musi pójść w jakość i szerokość oferty, czy to w Plusie czy w produkcji ekskluzywnych tytułów. Mam tylko nadzieję, że jeśli chodzi o produkcje własne koncern nie postawi na ilość, bo nie zniósłbym kolejnych niewypałów spod znaku gier-usług. Jakość i wielkie produkcje przede wszystkim, ale liczę również na piękne zaskoczenia jak przy Astro Bocie.

Z fizycznymi nośnikami gier wiążą się tak piękne instytucje jak giełdy gier oraz sklepy z używanymi płytami. Jako gość, który od najmłodszych lat najpierw razem z bratem wybierał się na okoliczny ryneczek w Częstochowie, aby kupić lub wymienić kartridż na Pegasusa, a w późniejszych latach już jako dorosły spędził sporo godzin szukając już niedostępnych w sklepach używek na PS, mam ogromny sentyment do takich rzeczy. Po pierwsze pozwalają dorwać prawdziwe perełki w dobrych cenach. Jednak po drugie stanowią rodzaj namacalnego obcowania ze środowiskiem gamingowym, poczucia bycia jego częścią. Jestem pewien, że po przejściu na cyfrę przez lata jeszcze podobne instytucje będą działać. Jednak nie da się ukryć, że w pewnym momencie ich liczba będzie znikoma. To samo tyczy się stacjonarnych sklepów sprzedających fizyczne wydania nowych gier. Po prostu stracą one rację bytu w kolejnych latach. Miejsca, które łączyły graczy, w których można było pogadać o tytułach, będą wycierane z gamingowej mapy. Oczywiście nie stanie się to od razu w 2028, ale tendencja spadkowa będzie widoczna.

Gdy tak jednak spojrzeć wstecz, można było się spodziewać, że kiedyś taki zwrot nastąpi. Wystarczy zobaczyć, jak kiedyś były wydawane gry na PlayStation, a jak teraz. Kiedyś zawierały one jakieś książeczki, czasem nawet wlepy albo mapkę. Dzisiaj, jeśli chodzi o ekskluziwy na konsolę Sony, zwykle fizyczne wersje posiadają tylko płytę. Chyba w ostatnich latach jedyną grą na wyłączność na PS, która zawierała coś ponad w podstawowej wersji, był Astro Bot, w którym znalazłem plakat w formie komiksu. Podejrzewam, że kolekcjonerskie edycje jeszcze zostaną po przejściu na cyfrę, ponieważ obecnie już w dużej mierze nie posiadają pudełkowej wersji gry, jak choćby w Marvel's Spider-Man 2. Jednak nie zdziwię się, jeśli wydawcy odejdą od tego, bo będzie to po prostu nieopłacalne, zarówno dla nich, jak i dla graczy.

Zatem przejście PlayStation na cyfrę jest krokiem zaskakującym i szokującym, jednak tak naprawdę spodziewanym. To kolejny smutny przykład ery subskrypcji i streamingu, gdzie już nie liczy się sentyment i lata pięknych chwil użytkowników popkultury, tylko słupki finansowe. W czasach pędu za wszystkim zaczyna liczyć się szybki dostęp, a nie celebracja momentu zakupu, zerwania folii z pudełka, instalacji gry i pierwszego uruchomienia. Rezygnacja PlayStation z fizyków to kolejny krok, po rezygnacji z płyt DVD i Blu-ray przez choćby Disneya, czy coraz krótszymi okienkami dystrybucyjnymi filmów w kinach, do traktowania popkultury przedmiotowo, zamiast się nią cieszyć. Zatem pamiętajcie, nawet jeśli odbiorą nam możliwość cieszenia się z zakupu fizycznych wersji, to niech nie odbiorą nam ciągłego fanu z obcowania z darami kultury.

Podziel się

DODAJ KOMENTARZ

secretcats.pl - tworzenie stron internetowych