Projekt Hail Mary - recenzja filmu. Tacy sami, a ściana między nami

Projekt Hail Mary to nowy film twórców kultowego dyptyku Jump Street, oparty na bestsellerowej powieści autora Marsjanina. Oceniam produkcję.

Projekt Hail Mary
fot. Amazon MGM Studios

Od razu zaznaczę, Marsjanin Andy'ego Weira jest w mojej życiowej topce najlepszych książek, a film to adaptacja doskonała i przede wszystkim świetne sci fi. Jak się już domyślacie, gdy sięgałem po Projekt Hail Mary w książkowej wersji miałem ogromne oczekiwania wobec nowego dzieła wspomnianego wyżej autora. Co najważniejsze powieść je udźwignęła, a to sprawiło, że mój spory hype automatycznie przeniósł się na filmową ekranizację. Świetny aktor główny, czyli Ryan Gosling, uzdolniony duet reżyserów w postaci Phila Lorda i Christophera Millera oraz bardzo dobry materiał źródłowy, na papierze wszystko wydawało się materiałem na hit. I wiecie co? Ten hit im wyszedł, bo Projekt Hail Mary to fantastyczny film.

Science fiction to jeden z moich ukochanych gatunków filmowych. Wydawać by się mogło, że jest wdzięczny do wymieszania go z innymi, takimi jak thriller czy komedia. Jednak nic bardziej mylnego, ponieważ taki misz masz gatunkowy cholernie trudno zrobić, aby widz pochłonął historię i wyszedł zadowolony z kina. Projekt Hail Mary to idealny materiał na znakomity mariaż stylistyczny, jednak również w bardzo prosty sposób można popsuć produkcję, aby była nieznośna dla odbiorcy. Na szczęście w omawianym widowisku tak się nie stało. Sci fi o mocno naukowym podłożu znakomicie romansuje w produkcji z komedią kumpelską i dramatem, dając coś co śmieszy, wzrusza i trzyma w napięciu.

Lord i Miller opierając się na scenariuszu Drew Goddarda (notabene scenarzysty również Marsjanina) znakomicie balansują między gatunkami. Kumpelska relacja między Rylandem i Rockym to coś chwytającego za serce i sprawiającego, że na zmianę na mojej twarzy pojawiał się szeroki uśmiech, by za chwilę pewne sekwencje wyciskały ze mnie łezki wzruszenia. To również najmocniejszy element produkcji. Obydwaj to duet, jakiego dawno nie widziałem na ekranie i, piszę to z pełną odpowiedzialnością, goście tworzą jeden z najlepszych buddy movie XXI wieku. Po prostu chce się oglądać każdą kolejną scenę, jak uczą się siebie nawzajem, żartują lub pracują nad rozwiązaniem problemu.

Projekt Hail Mary to przede wszystkim znakomity feel good movie. Chociaż, gdy poczujemy się za bardzo good to Lord i Miller potrafią nam zaserwować taki trzymający w napięciu dramat sci fi, że głowa mała. Zwroty akcji nadal na mnie działały, mimo, że czytałem literacki oryginał. A to wszystko okraszone fantastycznymi efektami wizualnymi, które sprawiają, że dłonie same składają się do oklasków. Tak właściwie napisać, że to wizualny majstersztyk, to tak jakby nic nie napisać. Ale wróćmy do wspomnianego feel good movie. Jestem pewien, że jeszcze wiele razy obejrzę omawiany film, ponieważ sprawia on, że po obejrzeniu jest człowiekowi jakoś lepiej, czuje się rodzaj przytulnego ciepła na sercu.

Projekt Hail Mary
fot. Amazon MGM Studios

A w tym wszystkim on, Ryan Gosling. Jeśli ktoś jeszcze zastanawia się czy jest dobrym aktorem, który potrafi udźwignąć na swoich barkach cały film, to proszę bardzo, macie potwierdzenie. Kurde, zastanawiam się czy są w ogóle jeszcze takie osoby, ale ostatni niedowiarkowie powinni już zmienić front po omawianym widowisku. Jeśli mnie pamięć nie myli, to Kanadyjczyk jest chyba w każdej scenie w produkcji. I dowozi, pod względem komediowym, dramatycznym i bycia ekranowym kozakiem. Czy jest to kreacja wystarczająca na nominację do Oscara? Nie wiem, ale to będzie mocny kandydat. Jedyne tak naprawdę do czego mogę się przyczepić to retrospekcje w filmie, które może trochę bardziej rozbudowałbym, aby lepiej rozwinąć relacje Grace'a z drugoplanowymi postaciami. Ale to nawet nie zarzut, bardziej zarzucik.

Projekt Hail Mary to godny następca Marsjanina, jeśli chodzi o historie typu "jeden kosmonauta rozkminia jak wrócić na chatę". To znakomite sci fi, które bawi, wzrusza i daje energetycznego kopa. Feel good movie, jakich dzisiaj potrzeba.

Ocena:
Podziel się

DODAJ KOMENTARZ

secretcats.pl - tworzenie stron internetowych