Rycerz Siedmiu Królestw - recenzja serialu. Gra o tron w skali mikro

Rycerz Siedmiu Królestw to najnowszy spin-off Gry o tron. Jak wypadła produkcja w moich oczach? Oceniam cały sezon bez spoilerów.

A Knight of the Seven Kingdoms/Gra o tron/Rycerz siedmiu królestw
fot. HBO

HBO znalazło już jakiś czas temu żyłę złota, dla której fundament stanowi Gra o tron. Medialny gigant postanowił zbudować na bardzo obszernym terenie materiałów źródłowych inne projekty, rozszerzając uniwersum i tworząc ogromną popkulturową franczyzę. Najnowszą produkcją z tego powiększonego McZestawu jest Rycerz Siedmiu Królestw. To projekt inny niż dotychczas, ponieważ został pozbawiony ogromnej skali serialu-matki czy Rodu smoka. Za to twórcy postawili na konkretną, małą historię, która dzieje się w czasie jednego turnieju rycerskiego, czyli tam, gdzie Gra o tron poświęciłaby wydarzeniu jedną lub dwie sceny. Miałem okazję już obejrzeć cały sezon i jest to dla mnie bardzo miła niespodzianka.

Jestem przeciwnikiem dojenia do cna jednej franczyzy, z kolejnymi spin-offami, prequelami, sequelami, remakami i innymi ami. Wynika to z prostego faktu. Zwykle idzie za tym duży spadek jakości z postawieniem na ilość, miałkość i wtórność. Na szczęście tak nie stało się w przypadku omawianego serialu. Nadanie historii mikroskali, bez przepychu, epickości oraz ogromnej stawki zadziałało tylko dobrze dla opowieści. Jest ona przez to bardzo spójna, prosta w podaniu, ale przy tym ciekawa i wciągająca. Nie ma tutaj magicznych stworzeń, wielkich bitew i zakulisowej walki o władzę. Dostałem za to małą, ludzką historię, która działa na wielu płaszczyznach, od emocjonalnej, po komediową i dramaturgiczną. To sprawia, że omawiana produkcja jest sporym powiewem świeżości w przepełnionej epickimi elementami franczyzie jaką jest Gra o tron.

Nadanie serialowi bardziej przyziemnego charakteru sprawiło, że przez te sześć krótkich odcinków (najdłuższy premierowy trwa 42 minuty) można było lepiej przedstawić dwóch głównych bohaterów i ich relacje. A jest to zdecydowanie bardzo specyficzna symbioza. Dunk i Jajo są bowiem idealnym zobrazowaniem powiedzenia o przyciągających się przeciwieństwach. Osiłek z miękkim sercem Dunk bardzo dobrze współgra bowiem z wygadanym, nieco buntowniczym i ciekawym świata Jajem, czy tam Aegonem, jak kto woli. Panowie tworzą interesujący duet budowany na fundamencie sporej dawki humoru, ale również w odpowiednich momentach wzruszenia i suspensu. Przy tym twórcy oraz główni aktorzy, Peter Claffey i Dexter Sol Ansell zadbali, aby bohaterowie mogli rozwinąć swoje autonomiczne wątki, które kreują ich rys psychologiczny i wielowymiarowość.

Wspomniałem wyżej, że relacja głównych bohaterów jest budowana na między innymi humorze. Nie spodziewałem się, że w produkcji z uniwersum Gry o tron otrzymam taką dawkę komedii. Czasem bardzo dosłownej i obrzydliwie obrazowej, jednak wiele momentów podanych w komediowym sosie działa. Claffey i Ansell bardzo dobrze podają humorystyczny aspekt relacji swoich bohaterów, ale poza tym jest kilka rubasznych, bezceremonialnych żartów, które kupiłem od razu. Nawet już w początkowej sekwencji twórcy zabawili się w bardzo bezkompromisowy sposób ze słynnym motywem muzycznym z Gry o tron. W Rycerzu Siedmiu Królestw tam gdzie myślimy, że za chwilę dostaniemy dawkę patosu, czeka nas niespodzianka.

Rycerz Siedmiu Królestw
fot. HBO

To że w produkcji nie ma wielkich bitew nie znaczy, że nie otrzymamy mocnej dawki leku dla widzów pragnących akcji zwanego kozackimi scenami walki. Jest ich kilka, a szczególnie jedna z przedostatniego odcinka zapada w pamięć znakomitym sposobem kręcenia i swoją surowością. Do tego twórcy zabierają w niej widza pewnymi zabiegami w sam środek starcia, co dodaje kolejnego efektu wow, aż chciałoby się to zobaczyć na wielkim ekranie. Zatem jeśli martwicie się o brak epickości, to jej dawka mikro jest w najnowszym serialu i na pewno jej nie przeoczycie.

Rycerz Siedmiu Królestw nie był jednym z najbardziej oczekiwanych przeze mnie seriali 2026 roku, ale okazał się miłą niespodzianką z dobrze poprowadzoną historią i ciekawymi głównymi bohaterami. Nie wiem jakie będą ruchy HBO po premierze produkcji, ale miałbym ochotę obejrzeć kolejne przygody Dunka i Jaja na małym ekranie.

Ocena:
Podziel się

DODAJ KOMENTARZ

secretcats.pl - tworzenie stron internetowych