Diabeł ubiera się u Prady 2 - recenzja filmu. Szatan w erze cyfrowej

Po dwudziestu latach do kin wszedł sequel filmu Diabeł ubiera się u Prady. Czy to udany następca oryginału? Oceniam.

Diabeł ubiera się u Prady 2
fot. 20th Century Studios

Od razu przyznam się na wstępie, że Diabeł ubiera się u Prady po raz pierwszy widziałem dopiero w zeszłym roku. Jakoś przez lata umykał mi ten tytuł do nadrobienia w zalewie innych produkcji. Aż w końcu w czasie sezonu grypowego miałem czas obejrzeć film i bardzo go polubiłem. Stanowił rodzaj przyjemnej, lekkiej komedii, która gra znanymi kartami, ale robi to bardzo dobrze. Teraz przyszedł czas na sequel. Piszę tę recenzję dwie godziny po wyjściu z seansu, zatem bardzo na świeżo. Od razu zaznaczę, że jest to kawał znakomitej rozrywki, akurat na majówkę.

Przede wszystkim kontynuacja, podobnie jak oryginał zachwyciła mnie swoją lekkością podania. Gdzie trzeba zapodać żartem, dostajemy coś, po czym szczerze się uśmiechamy. Gdzie trzeba zaatakować widza wzruszeniem, dana scena zostaje podana w punkt. Gdy do głosu dochodzi dramat, zostaje to odpowiednio wywarzone. Nie ma w tej produkcji grama zbędnego dialogu czy sceny. Wszystko zostało podane na tacy w odpowiednich proporcjach, aby widz nie czuł przejedzenia daną tonacją czy wątkiem. A do tego zostało to ukazane ze wspomnianą wyżej ogromną lekkością, co sprawiło, że dopiero co siadałem w fotelu kinowych, a tu już napisy końcowe. Żadnych dłużyzn czy źle poprowadzonej narracji. Czysta rozrywka.

Sequel wykorzystuje bardzo podobny zarys fabuły i sposób jej poprowadzenia, jak miało to miejsce w poprzedniej części. Jednak twórcy nie udają, że minęła chwila od premiery poprzedniej odsłony i bardzo zmyślnie wpletli w opowieść o magazynie modowym bolączki, które trapią branżę, począwszy od odchodzenia od drukowanej prasy, na porzuceniu ważnych tematów dla tych klikalnych. To wszystko nie stanowi tylko sposobu, aby w jakiś sposób popchnąć fabułę do przodu, ale stanowi mocny rdzeń opowieści i jego serducho. Diabeł ubiera się u Prady 2 to przede wszystkim świetna historia o przemijaniu na wielu płaszczyznach. Przez to omawiany film łączy w sobie rozrywkowy charakter z czymś więcej.

W produkcji powróciła obsada, która już przy oryginale była strzałem w dziesiątkę. Cała główna czwórka, wzmocniona w dwudziestoleciu między filmami wieloma nagrodami, nominacjami i znakomitymi kreacjami, nadal daje z siebie wszystko. Czerpałem ogromną frajdę z oglądania na ekranie kolejnych poczynań duetu Anne Hathaway-Meryl Streep, wspomaganych znakomicie przez Stanleya Tucci oraz Emily Blunt. Może ta ostatnia ma najmniej ciekawy wątek, jednak wyciąga z niego maksimum dla swojej kreacji. Tucci jest prawdziwym sercem filmu, jak to było w oryginale, po jego występie czuje się ciepło na duszy. Anne Hathaway po raz kolejny dowodzi, że jest jedną z najlepszych aktorek swojego pokolenia, a w duecie z Meryl Streep stanowią burzę, której nie chce się okiełznać, tylko dać jej ponieść. A wspomniana Streep to po prostu klasa sama dla siebie. Nie zdziwię się, gdy w przyszłorocznym sezonie nagród dostanie za rolę Mirandy kolejne nominacje.

Diabeł ubiera się u Prady 2 to znakomity sequel, który na wielu płaszczyznach jest lepszy od oryginału. Przede wszystkim to podana lekko, zabawna i wzruszająca komedia, która nastraja pozytywną energią po wyjściu z kina. A napisać, że aktorsko to mistrzostwo świata, to jakby nic nie napisać.

Ocena:
Podziel się

DODAJ KOMENTARZ

secretcats.pl - tworzenie stron internetowych