Supergirl - recenzja filmu. Zbrodnia i Kara

Do kin weszło drugie kinowe widowisko spod szyldu DCU, czyli Supergirl. Jak wypadł film? Oceniam produkcję bez spoilerów.

Supergirl
fot. Warner Bros

Rozkręcające się bardzo powoli DCU dostarczyło kolejną produkcję. Tym razem James Gunn i spółka postawili na opowieść o Supergirl, kuzynce Supermana. Wybrano bardzo dobry materiał źródłowy służący za podstawę, czyli komiks Kobieta jutra Toma Kinga. Za kamerą stanął Craig Gillespie, który potrafi robić produkcje o silnych postaciach kobiecych, wspominając choćby znakomitą Cruellę z Emmą Stone. Zatem na papierze wszystko grało i buczało. Właśnie wyszedłem z seansu widowiska i stwierdzam, że jest to niezły film, ale z gatunku tych raczej poprawnych niż zakrawających na coś więcej.

Zacznę może od najsłabszego elementu, a jest nim fabuła, która trąci sztampą praktycznie na każdym kroku. Twórcy chcieli zrobić opowieść o zemście, ale gdzieś po drodze cały koncept zaczął się burzyć, zamieniając w zwykłe trykociarskie sci fi, jakich w ostatnich latach otrzymałem w kinie i telewizji od zarąbania. Nie dostałem żadnego wątku, po którym mógłbym pomyśleć, że choćby przez chwilę zobaczyłem coś, co w inny sposób podchodzi do tematycznej kliszy. Wygląda to tak jakby Gillespie chciał po najmniejszej linii oporu i bez żadnych przeszkód poprowadzić historię od początku do końca. A taki sposób sprawia, że w pewnym momencie powiało w filmie nudą, nawet mimo niezłego poziomu ekranowej rozrywki.

Nie da się bowiem ukryć, jest to film widowiskowy i sprawiający miejscami frajdę z oglądania tego, co na ekranie. Historia nie domagała, ale za to podobało mi się, jak rozwijano na ekranie świat przedstawiony. W pewnym momencie zaczęło mi to przypominać sci fi w stylu pierwszych Strażników Galaktyki Jamesa Gunna, co jest dobrym wyznacznikiem, jeśli twórcy chcieli się czymś inspirować. Świat z filmu ma pazur i jajo, cały żyje, począwszy od kosmicznych autobusów i supermarketów, na podejrzanych spelunach dla złoli kończąc. Naprawdę miałem frajdę z każdego kolejnego przystanku na drodze Kary i Ruthye pod względem rozwijania świata.

Gillespie potrafił połączyć to z niezłymi scenami akcji, a nawet niektórymi bardzo dobrymi. W wielu mocno trąciło brakiem pomysłu i podejściem dobra dajcie wybuchy i CGI, będzie dobrze. Jednak przy tym zdarzają się naprawdę kreatywne idee na sekwencje czysto rozrywkowe. Najlepszym tego przykładem jest scena w wspomnianym kosmicznym autobusie. Oprócz samych pomysłów realizacyjnych kreatywność w filmie odznacza się również choćby w dosyć oryginalnym soundtracku, który wykorzystano do bijatyk. Gillespie dobrze bawi się również pomysłem na to jak działa lub nie działa moc Kary w zależności od wpływu różnych rodzajów słońc.

Supergirl
fot. Warner Bros

Jeśli natomiast chodzi o Milly Alcock i kwestię tego czy udźwignęła rolę, to jak najbardziej. Aktorka jest zabawna, sarkastyczna, zgorzkniała i heroiczna w odpowiednich proporcjach, co działa. Trochę więcej czasu można było poświęcić na rozwinięcie jej relacji z Ruthye. Jest nieźle, ale tylko nieźle, nie wyrwało mnie z butów i nie pociekły mi łzy wzruszenia w ich scenach, choć aktorki potrafiły zaprezentować tę siostrzaną więź. Jednak niedosyt pozostał. Lobo w wykonaniu Jasona Momoy to w filmie raczej występ gościnny niż pełnoprawna rola drugoplanowa. Stwierdziłbym po tym, co widziałem, że aktor za bardzo szarżuje, chociaż Lobo wymaga tej dawki porąbania i anarchii. Jego kreacja dobrze obrazuje wyrażenie w tym szaleństwie jest metoda. Natomiast kompletnym niewypałem jest Krem, czyli główny zol produkcji. Matthias Schoenaerts robi, co może, ale postać jest kiepsko napisana, jak czarny charakter ze złych kreskówek, przerysowany, irytujący, do zapomnienia po obejrzeniu.

Supergirl to tylko i aż niezłe widowisko komiksowe, w sam raz na letni seans w klimatyzowanej sali kinowej. Można odpocząć od upałów i dobrze się bawić. Nie zawładnie moim sercem kinomana, ale nie ukrywam, że pewnie jeszcze kiedyś obejrzę Karę w jej solowych przygodach w DCU.

Ocena:
Podziel się

DODAJ KOMENTARZ

secretcats.pl - tworzenie stron internetowych